W moim wieku coraz częściej słyszę o "buntowaniu się" moich rówieśników i jeśli na niektórych patrze z lekkim pożałowaniem, to niektórzy są w tym wykonaniu bardzo inspirujący i fascynujący. To wszystko nie zmienia jednak faktu, że zadaje sobie pytania, czym właściwie jest bunt, po co jest i czy on w ogóle jeszcze funkcjonuje. Poza tym odnoszę też wrażenie, że samo zjawisko buntowania się zaczyna być nadużywane i stosowane tam, gdzie nie ma pokrycia/racji bytu.
Słowo "bunt " niewątpliwie kojarzy nam się z wiekiem nastoletnim, kiedy to większość z nas zaczyna mieć swoje zdanie. Jednak czy ktokolwiek zastanawiał się nad tym, na czym właściwie polega nasz dzisiejszy bunt? Czy to słowo nie traci dziś na znaczeniu? Może to stwierdzenie nie jest już aktualne?
W ubiegłym wieku w szczególności w latach 60,70 i 80 postawy młodych ludzi miały szczególne znaczenie dla biegu historii, zwłaszcza w bloku wschodnim. Buntem nazywano wtedy sprzeciwienie się władzy, posiadanie własnego zdania lub imponującej odmienności. Dla tamtych ludzi buntem było ignorowanie systemu i tworzenie własnej kultury czy sztuki. Spod ręki tamtej młodzieży wyszły liczne zespoły muzyczne, których muzyka, choć na chwilę pozwalała poczuć się wolnym, podziemne gazety wolne od propagandy lub festiwale muzyki rockowej będące naprawdę wybitnym owocem działań tamtych nastolatków. Sprzeciw ludzi młodych był widoczny w każdej możliwej formie sztuki: od wierszy, książek, obrazów, plakatów po płyty muzyczne, zespoły, własne gazety, filmy, a nawet kluby mieszczące się często w piwnicach starych kamienic. To wszytko brzmi bardzo ekscytująco i na pewno większość z nas doświadcza dreszczyku emocji, kiedy słyszy opowieści będących wśród nas przedstawicieli tamtego pokolenia. Spuścizna tamtej młodzieży to ciąg przemian kulturowo społecznych - ich szukanie kolorów w czarno białej rzeczywistości, które ostatecznie przyczyniło się do obalenia komunizmu.
Zadajmy sobie więc pytanie, czy słowo "bunt" nadal ma to samo znaczenie i czy nadal funkcjonuje?
O ile wtedy tylko nieliczni podporządkowani byli systemowi, o tyle dzisiaj to przerażająca większość z nas ma jednak po drodze ze wszystkim, co powszechne.
Buntem na pewno nie jest picie alkoholu przed 18, palenie papierosów czy zioła. To zachowanie jest tylko odzwierciedleniem powiedzenia " zakazany owoc smakuje najlepiej ". Nie możemy mówić o byciu buntownikiem, kiedy jesteśmy typowym konsumentem serwowanego nam na co dzień mainstreamu.
Czy więc jeśli tak powszechna jest kultura masowa to w dzisiejszych czasach, znajdzie się jeszcze miejsce na tytułowy bunt? Owszem znajdzie. Buntem jest, szukanie czegoś, co wyróżni nas na tle innych, sprawi, że nasze zdanie stanie się kontrą do zdania ludzi nas otaczających. Nasze zachowanie, ubranie, wypowiadane słowa oraz pasje bardzo często definiują naszą osobowość. Potrzebujemy się wyrazić zwłaszcza my nastolatkowie, którzy nie jesteśmy już postrzegani jako dzieci, ale nadal nie patrzy się na nas jak na dorosłych. W czasach, w których tak dużo mówi się o wolności słowa czy mediów zostaje zatracana indywidualność. To wcześniej wspomniana wolność przyczynia się do powstawania wielu nowych dzieł kultury, a my sami zaczynamy iść drogą wyznaczaną przez media. W wirze tego wszystkiego zaczyna ginąć ta indywidualność będąca kwintesencją buntu.
Obserwując siebie i swoich znajomych widzę, jak nadal potrzebne jest nam coś innego i niecodziennego. Sami też pchamy się do popełniania naszych, lokalnych, małych dzieł. Potrzebujemy wyrazić siebie i swoje uczucia oraz obudzić w sobie coś, co zachwyci innych ludzi. Nie jesteśmy w stanie uciec od mainstreamu, natomiast jesteśmy w stanie go ograniczyć. Jesteśmy też w stanie oderwać się od banalności serwowanej nam na każdym kroku. Jest wielu twórców, o których nie przeczytamy w kolorowych czasopismach i nie zobaczymy ich na kanapach telewizji śniadaniowych, a mimo to zyskali dużą popularność i poważanie w szerokim gronie odbiorców.
Pewnie teraz czytając ten tekst, zachodzisz w głowę" Co to wszytko ma do buntu? Czemu porównywany jest w tym tekście komunizm z mainstreamem? Czy kultura masowa naprawdę jest aż taka zła?"
Zacznę od odpowiedzenia na pierwsze pytanie: Sztuka i kultura, na której głównie bazowałam w tym tekście, przez lata były formą wyrazu buntu. Jasne w historii występowały protesty lub formy, w których występowała przemoc, ale musimy pamiętać, że to nie było na porządku dziennym. My też nie musimy walczyć o swoją wolność i indywidualność, np. wychodząc na ulicę i wszczynając bójki. Głównym miejscem natomiast, w którym mamy możliwość zbuntowania się jest szeroko rozumiana sztuka.
A co ma komunizm do mainstreamu? Jak wiemy, głównym założeniem komunizmu ( w dużym uproszczeniu) jest to, że każdy ma tyle samo i jest sobie równy. Samo słowo "komunizm" pochodzi od łacińskiego słowa "communis" co znaczy tyle, co wspólny, ogólny lub powszechny. I na tej płaszczyźnie porównywalny jest do mainstreamu, który przecież też z definicji jest czymś typowym i powszechnym. Wiadome jest, że nie możemy porównać zjawiska do ustroju politycznego, natomiast mają one kilka punktów wspólnych, którymi są właśnie powszechność lub to, że właśnie z nimi zmaga się zbuntowana młodzież w XX, lub XXI wieku.
"Czy kultura masowa naprawdę jest aż taka zła?" - nie jest aż taka zła. Nie można popadać w paranoje lub skrajność. Kultura masowa czyni nas pospolitymi (co jak już zostało wyjaśnione, wyklucza wszelkie formy buntu) oraz zatraca naszą indywidualność i niepowtarzalność w kwestii upodobań. Warto z niej korzystać i czerpać z niej wzorce jednak zawsze trzeba pamiętać o umiarze i szukaniu wartości też w czymś bardziej ambitnym.
Kończąc ten wywód, zadajmy sobie jeszcze jedno pytanie: Czy bunt nie zaczyna wchodzić do mainstreamu?
Wszystko się zgadza. Komunizm jest teraz w mainstreamie (i wszystkie jego odnogi). Prawdziwym buntem jest zaś opór w stosunku do niego. Bunt jest zazwyczaj sprzeciwem w kierunku kogoś silniejszego. Mainstream jest z natury tym silniejszym, bo większość płynie pod prąd. A mainstream stał się lewicowo-liberalny. Co oznacza, że prawdziwy bunt młodzieży jest teraz na prawicy. Do tego jest to bunt młodzieży, która w większości chce wziąć życie w swoje ręce, a nie wyręczać się rękami innych lub promować utopię z nadzieją, że świat będzie kiedyś idealny. Nie będzie. Może być tylko znośny, jeśli pogodzimy się z tym jaki jest i jaka jest natura człowieka-kapitalisty.
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawe. Szkoda, że odkopałem coś sprzed lat, o czym pewnie zapomniałaś i pewnie nawet nie zobaczysz komentarza ��
Pozdrawiam!